PLAN:LOT Sao Paulo (12:30)- Iguassu (14:10)
===
Powyzszy plan okazal sie byc tylko teoria, bo na lotniksu czekaly nas same niespodzianki. na tablicy odlotow krajowych pojawialy sie wszystkie odloty oprocz naszego. Poszlismy zapytac o lot do Iguaccu ale okazalo sie ze na godzine przed odlotem to jeszcze za wczesnie zeby pytac. Udalo nam sie jednak odprawic bagaze i uzyskac informacje o bramce do odprawy na bilecie. Jednak informacje na bilecie tez nie sa do konca wiarygodne, bo na pol godziny przed odlotem podano informacje (tylko po portugalsku) o zmianie bramki do odprawy. Na tablicy odlotow pojawil sie nasz lot ale o zupelnie innej godzinie. Mimo wszystko udalo sie. Samolot wystartowal a na pocieche dostalismy soczki i markizy malinowe ktore okazaly sie byc krakersami z nadzieniem o smaku szynki. Na lotnisku powitaly nas bebny i pani z piorami na glowie zywcem wyjeta z karnawalu w Rio. Potem byl juz tylko pan z karteczka KASIA and MACIEJ. Szybkie rozpakowanie w Pousada Ewelina (poznejj troszke wiecej o tym) i autobusem nr 120 (2,2 Reali) wprost nad brazylijksa czesc wodospadow. Wstep dla obcokrajowcow 4 razy drozszy niz dla tubylcow (21,15 reali) Dwupoziomowy autobus dowiozl nas do trasy prowadzacej nad wodospady zakonczone ´Gardziela Diabla´. Po drodze
jest 02.09.2009 nadal zyjemy ale internet dziala tu tak cudownie ze napisanie czegos to nielada wyczyn.
wodospady oczywiscie super.
jesli ktos ma malo wrazen i niski poziom adrenaliny to proponujemy wizyte w paragwaju. bylismy tam zaledwie godzine ale wystarczy. wszystko mozna kupic na ulicy i wszyscy chca ci cos sprzedac albo cos ukrasc (nie wiemy co bardziej).